Тестове повідомлення - треба завантажити flash player
SPIS TREŚCI
Żałoba narodowa Tragedia w Smoleńsku oczami uczniów str. 5
Osobiście pożegnali Parę Prezydencką str. 6
Felietony str. 7 Razem w Europie To już 10 lat współpracy z Niemcami str. 9
„Razem w Europie” - uroczysta sesja str. 12
Unia Europejska wpraktyce str. 14 Z redakcyjnego podwórka Wałbrzyski dziennik pokładowy - Gala Pismaków str. 16
Najlepszy w recenzji prasowej str. 21
Nasi techniczni na obozowisku str. 32 Z życia szkoły
Maturzyści - żegnajcie! str. 22
Dzień Patrona str. 23
Rekrutacja 2010 str. 25
Najlepsi strzelcy w powiecie str. 28 Zostań wolontariuszem! str. 26
Matematyczne wojaże str. 30
Przedsiębiorczy uczniowie str. 34
Załap się na 5-tkę z „niemca” str. 34
„...i dymi mgłą Smoleński las...”
Społeczność Zespołu Szkół Elektryczno - Elektronicznych z
bólem przyjęła wiadomość o tragicznej śmierci Prezydenta RP Lecha
Kaczyńskiego, jego małżonki Marii Kaczyńskiej oraz 94 innych osób
przebywających na pokładzie rządowego samolotu, który dnia 10
kwietnia 2010 roku rozbił się niedaleko lotniska w Smoleńsku.
Żałoba narodowa
„Byliśmy świadkami wielkiej historii, która działa się na naszych oczach. Polska 70 lat temu straciła znakomitości,
teraz na własne oczy widzieliśmy powtórkę tamtejszych wydarzeń. Ogromnie współczuję rodzinom katastrofy katyńskiej. Osobiście uważam, że to wydarzenie
powinno zapisać się na kartach historii Polski. Pozostaje tylko pytanie: czy to zbieg okoliczności, czy historia znów się powtórzyła?”
Ewelina
„Moim zdaniem tragedia, która miała miejsce 10 kwietnia
to jedna z największych katastrof w historii polskiego
narodu. Smutkiem napawa mnie sam fakt śmierci tak wielu ludzi, którzy chcieli, aby nasza ojczyzna była postrzegana jako naród wyjątkowy.”
Karolina „Bardzo współczuję rodzinom osób, które zginęły w katastrofie,
jednak wypadki się zdarzają i nie ma co się nad tym rozczulać, czy to był prezydent czy ktoś z obsługi
samolotu. Wszyscy są równi i tak powinni być traktowani,
a Bóg sam zdecyduje czy poszczególne osoby zasługują na zbawienie.”
Marta
„Moje odczucia są mało oryginalne, ponieważ czułam to, co większość Polaków. Choć nie interesuję się polityką i mało mnie to obchodzi, jednak ofiary to ludzie, mieli swoje uczucia, lepsze i gorsze dni. Wspominajmy ich czule i zawsze mówmy o nich dobrze, bo starali się poprawić sytuację w Polsce.”
Eliza
„Sądzę, że jest to straszna katastrofa dla polskiego społeczeństwa, gdyż zginęła nie tylko głowa państwa, ale również wiele innych osób godnych szacunku.”
Błażej
„Zginął w tej katastrofie człowiek, który dążył do ujawnienia całej prawdy o Katyniu.
Gdy się o tym dowiedziałem, pomyślałem, że to jakiś żart, choć mało śmieszny.”
Jakub
15 kwietnia w czwartek pojechaliśmy
pożegnać Parę Prezydencką. Kiedy dojechaliśmy
na miejsce , zobaczyliśmy
tłumy ludzi. Postanowiliśmy znaleźć koniec kolejki. Okazało się, że była gigantyczna, miała kilka zakrętów. Każdy z nas miał naklejkę z logo szkoły, by nie zagubić się w tłumie. Zrezygnowaliśmy jednak z oczekiwania na wejście do Pałacu Prezydenckiego, bo jak usłyszeliśmy od ludzi - musielibyśmy czekać aż 18 godzin. Spotkaliśmy tam maleńkie dzieci, ludzi starszych,
a nawet osoby niepełnosprawne.
Mimo, że ludzi były tysiące to jednak nie było chaosu, było cicho. Każdy w spokoju i zadumie oczekiwał na pożegnanie Pary Prezydenckiej. Nasza klasa oczywiście przekazała
symboliczne znicze, które zostały zapalone pod Pałacem, a także pod gmachem
Sejmu. Zawieźliśmy także zdjęcie Ś. P. Państwa Kaczyńskich z logo naszej szkoły. W ten sposób chcieliśmy
zaznaczyć naszą obecność w Warszawie w tym szczególnym czasie. Mimo, że osobiście nie pożegnaliśmy
Pierwszej Pary, to warto było jechać, by poczuć
atmosferę - atmosferę zjednoczenia i solidarności Polaków.
Ola i Michał z kl. IN
Życie choć piękne, tak kruche jest …
Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego to musiało
się tak skończyć. Do tej pory nie dociera do mnie ta informacja, że zginął kwiat polskiej inteligencji. Bardzo uderzyła
mnie ta wiadomość. Zaskoczyła mnie reakcja
ludzi w całej Polsce. Z przejęciem oglądałam morze zniczy i kwiatów złożonych pod Pałacem Prezydenckim. Wraz z klasą pragnęliśmy pojechać do Warszawy, aby oddać hołd tragicznie zmarłym. „Życie choć piękne tak kruche jest Wystarczy jedna chwila by zgasić je Życie choć piękne tak kruche jest
Zrozumiał ten kto otarł się o śmierć”
Golden Life Niestety nasza wychowawczyni nie wyraziła
zgody na wyjazd…może miała nawet rację, że niewiele zobaczymy…
Łzy spływały mi po policzkach gdy oglądałam
transmisję pogrzebu Pary Prezydenckiej. Widziałam
smutek najbliższych,
których dotknęła ta tragedia. Tragedia ta na zawsze pozostanie w mojej
pamięci…
Natalia
Chichot Stalina
Dziesiątego kwietnia Polska wstrzymała oddech,
świat wstrzymał oddech i – nieskromnie mówiąc – ja także. Kwiat polskiej inteligencji , polityki,
kultury, został tak bezwzględnie ścięty. Żywot
Ich brutalnie zakończony.
Niezakończonych jednak pozostało wiele innych spraw, choćby niespełnione pokładane w Nich nadzieje, niezrealizowane
plany, czy w końcu dokumenty do podpisania,
które przed wyjściem
z domu jeszcze tam były. Polacy solidarni wobec
tragedii – niesolidarni
wobec kwestii ich niedotyczących; słynny sprzeciw „dla zasady” wobec
pochówku na Wawelu. I to jest najbardziej w tej sprawie absurdalne: wszyscy mądrzy,
wszyscy ważni, nikt nie dostrzega bólu rodziny,
nikt nie bierze pod uwagę jej zdania, życzenia.
Kim są ci wszyscy, którzy popierali, bądź sprzeciwiali się temu? –To egocentrycy . Nie nam, pośrednim żałobnikom,
o tym decydować. Polacy powinni się uczyć rozwagi i odpowiedniego zachowania w różnych sytuacjach, w skrajnie różnych.
I muszę to powiedzieć. Co za ironia losu, cyrk i tragedia zarazem:
jeszcze kilka, kilkanaście
godzin
przed tragedią ten PiSowski prezydent był
obmawiany i krytykowany,
a teraz tak tłumnie i rzewnie po nim wszyscy
płaczą, jak po bliskim
przyjacielu. Taka niestety jest moc chorej ery pseudo-emobolesności.
Zauważyłem to zjawisko
przy okazji nagłej
i równie niespodziewanej śmierci Michaela Jacksona
(25 czerwca 2009 i dni późniejsze). Nie inaczej działo się 2 kwietnia 2005 roku i w dniach następnych,
co prawda piękne było to, że wszyscy modliliśmy
się bez względu na przekonania, wyznanie,
czy światopogląd, bez barier. Wówczas zjawisko
to miało miejsce
w zdecydowanie mniejszym
stopniu, ale wyciszenie
i zaduma trwały bardzo krótko.
Pięć lat od tamtego czasu minęło, a tu echem niesie
się chichot Stalina. Ten złowrogi, wywołujący
dreszcze, złośliwy śmiech. To okrutne. Pytanie,
czy 70 lat katyńskiej pamięci zasługuje na tak krwawe uczczenie tej okrągłej rocznicy ?
Grzegorz Marusiński
To już 10. wizyta niemieckich gości w naszej szkole. 5 kwietnia rozpoczęła się kolejna wymiana uczniów z Elektronikschule Tettnang
z Zespołem Szkół Elektryczno Elektronicznych. Trwała 3 tygodnie
Jubileuszowa wymiana
W 2000 roku Zespół Szkół Elektryczno-Elektronicznych
rozpoczął współpracę
z niemiecką szkołą EST Tettnang w ramach realizacji programu UE Leonardo da Vinci. Od tej pory Niemcy odwiedzają
nas systematycznie co rok, zwykle wiosną, a my gościmy u nich na jesień. W tym roku przyjechała do Radomska 23 – osobowa
grupa niemieckich uczniów wraz z opiekunami.
Chętnych do udziału w wymianie międzynarodowej nie brakuje, ponieważ
w naszej szkole trzeba
było przeprowadzić swoisty casting, tylko tu nie liczył się wygląd zewnętrzny,
lecz znajomość języków niemieckiego i angielskiego oraz umiejętności
z zakresu obsługi programów komputerowych
potrzebnych do obróbki
grafiki i tekstu.
Tematem tegorocznego projektu był: ”Rozwój nowoczesnych technik
dokumentacji i komunikacji”.
Uczniowie mieli za zadanie opracować stronę internetową, prezentację
multimedialną oraz dokumentację papierową
w formie książki. Spędzili blisko 40 godzin przy komputerach, aby udokumentować swoją pracę.
- Uczniowie podczas wymiany
zdobywają cenne umiejętności, które wykorzystają w przyszłości.
A są to m.in. nauka pracy
projektowej oraz działanie
w grupie międzynarodowej
– powiedziała
Dorota Kałkusińska, koordynator
projektu. Oczywiście nie samą pracą
człowiek żyje, bo na
uczestników wymiany
czekało mnóstwo atrakcji,
np. dwudniowa wycieczka
do Zakopanego,
wyjazd do parku wodnego,
wspólne grillowanie,
wycieczka do Warszawy
czy na Jurę Krakowsko-
Częstochowską.
Uczniowie są bardzo
zadowoleni i wysoko
oceniają organizację projektu.
- Bardzo mi się
podoba, bawimy się, poznajemy,
spędzamy miło
czas. Zwiedzamy ciekawe miejsca, wszystko jest
świetnie zorganizowane
- mówi Wojtek Guziak.
Również niemieccy goście
doceniają ciepłe przyjęcie
ich przez nasz Zespół
Szkół oraz mieszkańców
Radomska: - Bardzo podoba
nam się w Polsce,
Radomsko to przyjemne
miasto, spędzamy tutaj
miło wolny czas. Mieszkańcy
są bardzo życzliwi
dla nas, chociaż niektórzy
byli zamknięci w sobie,
ale szybko się to zmieniło
- powiedziała Karin
Bohm. Poniedziałkowa sesja popularnonaukowa
„Razemw Europie” była właśnie
swoistym punktem kulminacyjnym
wymiany oraz
okazją do podsumowania
10 – letniej współpracy z
EST Tettnang. Należy tu
podkreślić, że w sumie
wzięło w niej udział ponad
250 uczniów z obu
szkół. Poniżej zamieszczamy
krótkie wypowiedzi koordynatorów
polsko – niemieckiej
współpracy .
Jest to ogromny sukces. Wiele szkół przygotowywało
wymiany, ale niejednokrotnie odbywały
się one tylko raz. Aby naprawdę aktywnie
prowadzić wymiany uczniowskie potrzebne jest ogromne zaangażowanie
nauczycieli z obu szkół, bardzo dobra organizacja projektu, pozyskanie środków finansowych
no i oczywiście
chętna do działania młodzież.My pracujemy razem już 10 lat, organizujemy
dwa razy w ciągu roku wymiany, wiosną gościmy niemieckich kolegów,
natomiast jesienią my jedziemy do nich. Mamy wielu chętnych, ale nie każdy może wziąć udział w wymianie. Nasi uczniowie przechodzą testy rekrutacyjne i na ich podstawie wybieramy uczestników wymiany. Jestem językowcem, więc dla mnie główną korzyścią
jest szlif języka , ale jest to również wspólna praca i poznawanie kultury, zawieranie nowych znajomości. Dzięki tej wymianie zacierają się stereotypy, ponieważ tak samo my, jak i Niemcy, mamy różne wyobrażenia
o rzeczywistości w Polsce czy w Niemczech.
Bardzo chętnie tutaj przyjeżdżamy
od 10 lat. Podoba
nam się klimat jaki jest w szkole i otwartość nauczycieli,
którzy pracują podczas wymiany z nami. Szkoła ma taki charakter dzięki waszemu Dyrektorowi
Jerzemu Prokopowiczowi.
Mamy zamiar dalej z wami współpracować.
Przyznam, że na początku nasi uczniowie nie chcieli brać udziału w tych projektach. Musiałem
prosić, aby zgodzili się jechać, przyjeżdżało 8-10 osób z nami. Teraz wszyscy chcą jechać i być tutaj. Dziś jest z nami 23 uczniów `. Poznają kulturę Polski oraz uczą się wielu nowych rzeczy. Wszystkiego! Polacy są bardzo przyjaźni i weseli.
Bardzo podobał mi się projekt „Razem w Europie”
oraz wycieczki.
Joanna Dłubak,
Ewelina Grygielska.
„Razem w Europie”
„Razem w Europie” to projekt, który został zrealizowany po raz
pierwszy w Zespole Szkół ElektrycznoElektronicznych w Radomsku.
Dzięki niemu i konkursowi o wiedzy na temat państw Unii Europejskiej
- jeden z uczniów naszej szkoły będzie miał szansę spędzenia tygodnia
w Brukseli.
Realizacja wspomnianego
wyżej projektu przebiegała
wieloetapowo. W
dniach od 18 stycznia do
10 kwietnia na stronie internetowej
naszej szkoły
dostępna była ankieta, w
której uczniowie mogli
ocenić swoją wiedzę na
temat integracji z Unią
Europejską. W ankiecie
wzięło udział 563
uczniów. Z sondy wynikało,
iż uczniowie naszej
szkoły czują się obywatelami
Europy. Zdaniem
respondentów zarówno
Polska, jak i Powiat Radomszczański
odniosły korzyści z przystąpienia
do UE. Ankietowani uważają
również, że przynależność
Polski do Unii
Europejskiej pozwoli na
realizację planów w przyszłości.
Poza tym chętni uczniowie
przygotowali plakaty
zawierające krótkie informacje
i anegdoty związane
z danym państwem europejskim.
Podczas finału
19 kwietnia zebranym została
przedstawiona prezentacja
multimedialna
na temat akcesji Polski z
UE oraz wyświetlony został
film z wypowiedziami
przedstawicieli samorządów
lokalnych, przedsiębiorców,
placówek oświatowych na temat korzyści
z tego płynących.
- Nasza integracja z Unią
Europejską zaczęła się
już w 1995 roku, kiedy to
nasza
szkoła znalazła się w eli-
„Razem w Europie” to projekt, który został zrealizowany po raz
pierwszy w Zespole Szkół ElektrycznoElektronicznych w Radomsku. Dzięki niemu i konkursowi o wiedzy na temat państw Unii Europejskiej
- jeden z uczniów naszej szkoły będzie miał szansę spędzenia tygodnia
w Brukseli.tarnym gronie 60 szkół w Polsce, biorących udział
w Programie Modernizacji
Kształcenia Zawodowego
MOVE finansowanym
z Funduszu
Unii Europejskiej
PHARE - powiedział Jerzy Prokopowicz, dyrektor ZSEE, rozpoczynając sesję
popularnonaukową.
Należy tu przypomnieć, że ZSEE jest liderem wśród szkół ponadgimnazjalnych
powiatu radomszczańskiego
w ubieganiu się o fundusze europejskie.
Podczas akademii prowadzący wyjaśnili co to jest Europa, okazało się, że nazwa kontynentu pochodzi od greckiego
słowa „Euros”- „ciemna
woda”. Europa była również w jednej z legend matką władcy Krety Minosa. Porwał ją Zeus i przeniósł z dzisiejszego Libanu na Kretę,
a więc ze wschodu na zachód drogą Słońca.
Sesja była też okazją do podsumowania 10- letniej współpracy naszej szkoły
z niemiecką – EST
Tettnang i jednocześnie swoistym punktem kulminacyjnym
wiosennej wymiany młodzieży. Dlatego też brali w niej udział goście z partnerskiej
szkoły Swoją obecnością zaszczycili naszą szkołę m.in. prezydent miasta Radomska Anna Milczanowska,
starosta powiatu radomszczańskiego Jerzy Kaczmarek, posłowie: Jacek Zacharewicz, Krzysztof Maciejewski, Stanisław Witaszczyk, Witold Witczak - radny Sejmiku Województwa Łódzkiego, wicedyrektor Krajowego Ośrodka Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej - Witold Woźniak oraz senator RP Grzegorz Wojciechowski, który ufundował główną nagrodę dla zwycięzcy szkolnego konkursu o Unii Europejskiej – tygodniowy
pobyt w Brukseli. Los szczęścia uśmiechnął się do Marcina Stępnia z kl. IC . Koordynatorkamiprojektu „Razem w Europie” były Agnieszka Nowicka –opiekun Koła Europejskiego oraz Dorota
Kałkusińska – koordynator
wymiany młodzieżowej.
Magda Krawczyk
Ewelina Nems
Wałbrzyski dziennik pokładowy
7 kwietnia, środa.
Godzina 6.41
W tym momencie ruszamy
ku Wałbrzychowi. Cel
prosty, droga kręta, a nadzieje
olbrzymie. „Jesteśmy
laureatami” – powtarzam
w myśli i nie tylko,
pani Aneta Jędrzejczyk
siedzi za mną w samochodzie.
Uśmiech za uśmiech.
Pada pierwszy dowcip.
9.48
Chyba się zgubiliśmy…
10.23Pan Jacek (mąż pani Anety) uspokaja
nas. Na jakiś czas.. zaraz jednak znowu
przypominamy sobie, że jesteśmy spóźnieni
23 minuty…
11.04
Uf. Przekraczamy próg stuletniego liceum.
Warsztaty dziennikarskie trwają.
Obstawa mnie opuszcza i zmierzam ku
sali z moją domniemaną redakcją. Na
korytarzu spotykam znajomą twarz.
W oczekiwaniu na werdykt
Jak widać Monika także jest laureatką, obok niej przewija się Kamil, wymiana „cześć”, „co u Ciebie” i „w jakiej jesteś redakcji” – trwa właśnie przerwa w pracy.
Znam ich z ubiegłorocznego obozu dziennikarskiego w Kołobrzegu. Szybko mnie opuszczają – obowiązki! wzywają. Uświadamiam sobie, że za kilka minut sam będę tak zapracowany.
11.28
Myliłem się. W tle kontynuacja rozmowy o tekstach „o Forum”. Poznaję Krzyśka – charakterystyczna postać, mocna osobowość.
Wnioskuję, że pracoholizm jest wszystkim obcy.
12.34
Myliłem się po raz drugi. Sześciu naczelnych
w dwudziestoosobowej redakcji.
Plus ja, oczywiście – nobilitowany na ostatnich
dniach, zatajam ten fakt i wsłuchuję
się w kandydatury innych naczelnychkandydatów do rangi wałbrzyskiego naczelnego. Głosowanie demokratyczne.
Nie jest moim zdziwieniem, że naczelnym
(a raczej naczelną) zostaje Monika.
To odpowiednia osoba do tej roli.
12.56 Rozmowa z naczelną i jej propozycja – fucha sekretarza redakcji dla „zaufanego
i sprawdzonego człowieka”, czyli mnie. Kilka dłuższych chwil namysłu. Niech już będzie - moja zgoda. Pierwsze zadanie, potem kolejne – wiedziałem, zwyczajnie wiedziałem, że będę taki zabiegany.
13.30
W drodze ku pełnej góralskich bibelotów restauracji. Zaszczytne miejsce obok naczalstwa: Moniki i Kamila (jak się okazuje – i on jest naczelnym w drugiej redakcji; nie dziwi mnie to specjalnie). Lubię ich, nawet miło jest wymienić z nimi kilka słów pomiędzy następnymi porcjami obiadu. Inni dziennikarze nie mniej interesujący. Kolejne zadanie: zwołać kolegium redakcyjne.
14.15
Jakbym wiedział w jakim celu, to bym tego nie zrobił – pozowanie do zdjęcia. Po sesji dalsza praca. Ciężka praca. Już przez kolejne godziny bez ustanku.
Straciłem godzinową orientację, okolice 17 po południu
Spotkanie z prezesem Fundacji Nowe Media i animatorami. „Mało słodkie” spotkanie, jak określił prezes Paweł Sito o mankamentach nagrodzonych gazetek. Pani Aneta jak w transie: notuje wszystko
pieczołowicie. Spotkanie zakończone, idziemy na kolację.
19.46
Zakwaterowanie w cudownym pensjonacie,
którego widać XXI wiek ominął bez większego trudu. Ktoś mi ukradł klucz! - „Do jakiego pokoju?” – 306, mówię w odpowiedzi. „To zapraszam” – mój współlokator uchyla drzwi, moim oczom ukazuje się pokoik rodem ze spółdzielni
zakładów pracowniczych. Moje usta wyginają się w podkówkę. „Jestem Paweł” – Grzesiek, w odpowiedzi, nieźle
nas urządzili? – „Tak, zobacz umywalkę”.
Rzucam wzrokiem i dochodzę do wniosku, że nie powinienem był tego robić – fajnie. Kilka minut rozmowy. „Ja muszę zniknąć do pokoju naprzeciw, pracuję” – okej, do mnie przyjdzie opiekunka
na wymianę poglądów, „spoko, czujcie się jak u siebie” .
20.13
Puk, puk do drzwi. Mała Zuzia w progu,
za nią pani Aneta – „musiałam ją zabrać”
– nic nie szkodzi, mała się trochę rozerwie w tym „otoczeniu”. Rozmowa, rozmowa, trwa, trwa. Przychodzi Paweł – teraz to rozmawiamy we trójkę. Ciekawa
z niego persona, inteligentna – bym określił.
21.49
Pani Aneta już dawno nas opuściła, my gadamy zawzięcie dalej – rozumiemy się bardzo dobrze, aż jestem w szoku, że tacy ludzie jeszcze istnieją.
8 kwietnia, czwartek.
Godzina 00.29
Aga już śpiąca, Krzysiek też coś zasypia
- wymykają się z pokoju – na korytarzu
pustki, wszyscy śpią. Miły wieczór, ciekawe dyskusje – liczę na powtórkę następnej nocy. Chwilę gadam jeszcze z Pawłem, ale szybko zmęczeni po całym dniu pogrążamy się we śnie.
7.35
Walenie do drzwi – co to, wojna? A jednak,
ktoś woła na śniadanie. Szybko się zbieramy i lecimy do stołówki.19
8.40
Podróż autobusem w stylu MPK. Tłum, Sajgon i rozmowy. Kilka zgryźliwych żartów skierowanych do Pawła – wszyscy
rozbawieni. O 9 rozpoczynamy dalszą
pracę.
11.24 (?)
Praca nad okładką. Burza mózgów i szalone pomysły, po nich równie szalone
wykonanie. Dwaj modele w biblijnej
pozie na podłodze, ich sprzeczka z Moniką i szalona okładka w dalszym tworzeniu. Nasz „The Qmax” (którego drugi człon nazwy wymyśliłem ja) jest wyboisty pod każdym względem. Kolejne
zadania, zlecenia.
13.30
Obiad powtórnie. Po obiedzie dalsza praca, dziś wydajemy – deadline się zbliża.
16.27
Przerwa na pogaduchy z Agą, Krzyśkiem
i – przelotnie – Markiem. Powrót do pracy. Krzysiek zajęty filmikami na youtube, a ja zarobiony – znowu.
18.00
Spektakl w Teatrze Dramatycznym pt. „Bohater Roku”. Ciekawy obraz, zapamiętam
go długo. Po spektaklu burzliwa
dyskusja. Oh, jakże burzliwa – na początku nie chciał mówić nikt, potem wszyscy się rozgadali i przegadaliśmy jakieś 1,5 godziny nie kończąc tematu. Ucieczka na kolację, stolik z Krzyśkiem, Agą, Pawłem i kimśtamjeszcze. W W tle „Hot Or Not” w TV.
Okolice 22.30
Wieczorna toaleta. I ciąg dalszy dyskusji z Agą. Wymiana gustów muzycznych
(moje uznanie dla Pawła) i tematy „różne
i wszystkie”. Przychodzi
Krzysiek, Marek i jeszcze jeden Marek. Teraz dyskusji nikt nie ugasi. Kilka dowcipów, śmiesznych kwestii, moja opowieść „wiecznie kontynuowana”.
9 kwietnia, piątek
…I smutny koniec wieczoru o 2.31
7.20
Wstajemy, idziemy wcześniej na śniadanie.
Rozmowy przy kanapkach i dołujące
uczucie „ostatniego dnia”. Po trzydziestu minutach powrót do pokoi – wielkie pakowanie.
8.40
Z bagażem do autobusu. Rozmowy z nocnymi dyskutantami na przystanku i mój słynny pomarańczowy krawat.
Powtórka z poprzednich dni, jeśli chodzi o jazdę autobusem komunikacji miejskiej: wstrząsy, upadki,
hamowania i śmieszne rozmowy.
9.58
Wymiany numerów i emaili tuż przed galą. Nie chcę tracić kontaktu. Inni też nie chcą.
10.00
Gala rozpoczęta. „Grzegorz,
musimy coś wygrać”
– słyszę po prawej z ust pani Anety. Musimy.
10.56
I wygraliśmy! Co prawda srebrny medal w kategorii
egazetek (qmamów) i piąte w tradycyjnych papierowych,
ale jak na nasz debiut w tym konkursie to bardzo wysokie pozycje. Radość, gratulacje, błyski fleszy. Moi „nocni dyskutanci”
także nagrodzeni – gratulacje im, gratulacje nam – wymieniamy się także i tym.
12.07
Łapiemy animatorów(
Marcin Grudzień, Paweł
Kamiński, Michał Horbuwicz i Kamil Śliwowski)
na dyktafon, krótka rozmowa, trochę śmiechu, znów gratulacje.
Miłe uczucie w duszy króluje. – Do zobaczenia, Wam! – w kierunku animatorów
z Kołobrzegu – „Do zobaczenia, Grzesiu!
Trzymaj się!” – mój zielony (transformacja pomarańczowego) krawat znika w ciemnościach sali kameralnej. Czas wrócić tryumfalnie do naszego Radomska. Świetna przygoda,
wspaniali ludzie, niezapomniane wrażenia i żal, że „to trwało tak krótko…”
Grzegorz Marusiński
Znowu wygraliśmy
Grzegorz Marusiński został laureatem IV edycji Powiatowego Konkursu
Dziennikarskiego organizowanego przez Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych
nr 1 w Radomsku. To kolejna wygrana szkolnej redakcji Zespołu Szkół Elektryczno - Elektronicznych.
W tegorocznej edycji konkursu udział brali nie tylko uczniowie ze szkół ponadgimnazjalnych, ale również z gimnazjów. Tematem przewodnim była kultura szeroko pojęta :masowa, ludowa
i niszowa . Prace można było przygotować w następujących kategoriach
: recenzja prasowa , reklama bądź antyreklama oraz news filmowy. Na konkurs wpłynęło ogółem 26 prac. Większość z nich to recenzje prasowe, choć i pojawiła się jedna reklama telewizyjna.
Organizatorkami konkursu były Mirosława Choróbska oraz Agnieszka Bartnik - polonistki z Mechanika. – Zwracaliśmy uwagę przede wszystkim na zgodność
pracy z gatunkiem, tzn. ile było recenzji prasowej
w recenzji prasowej , ciekawość
ujęcia tematu oraz poprawność językową. W komisji oceniającej prace zasiedli: wyżej wspomniane polonistki, a także Janusz Kucharski z Gazety Radomszczańskiej oraz Daniel Łuszczyn
z Niezależnej Telewizji Lokalnej.
I tak pierwsze miejsce zajęła nasza szkoła
w kategorii recenzja prasowa.
Grześkowi serdecznie gratulujemy i życzymy
niesłabnącej energii, bo uczestniczy niemal
w każdym konkursie humanistycznym.
Chwała mu za to! Drugie miejsce zajęła Justyna Staniszewska z ZSP nr 1 , a trzecie miejsce zostało przyznane Marlenie Drabik również z ZSP nr 1.
Aleksandra Kustalik
Drodzy Maturzyści!
Obecny numer gazety ukaże się dwa dni wcześniej niż przypadnie uroczysotść zakończenia przez Was nauki w naszej szkole. Dlatego już teraz ciepło Was żegnamy, dziękujemy za okazaną
pomoc, cenne uwagi i wsparcie. Życzymy Wam połamania piór i języka podczas matury oraz udanego startu w dorosłe życie!
Życzą Redakcja gazety oraz społeczność ZSEE.
Porozmawiajmy o...
… maturzystach. Dlaczego? - bo już 30 kwietnia pożegnają mury naszej szkoły.
Postanowiliśmy zatem porozmawiać
z kilkoma z nich, zapytać
o wrażenia, odczucia,
jakie towarzyszyły
im przez okres nauki w Elektryku.
Adrian Trzeciak : Bałem
się bardzo prof. Małgorzaty
Koclęgi straszyła nas na półrocze jedynkami,
ale na koniec roku okazało się, że nie mamy się czego bać. Oceny były pozytywne. Żal odchodzić z Elektryka. Jest tu dużo fajnych dziewczyn. Przeżyliśmy
wiele wspaniałych
chwil z chłopakami z klasy. Najbardziej będzie mi chyba brakowało tego stresu przed klasówkami.
Anna Kowalska: Bałam
się przede wszystkim prof. Krzysztofy Łęskiej, ponieważ słyszałam, że jest bardzo wymagającą
nauczycielką. Moje obawy zostały szybko rozwiane. Stres szybko minął, moim zdaniem nie należy przejmować się na zapas, tylko myśleć pozytywnie.
Dla mnie oprócz nauki ważna jest dobra atmosfera i to, żeby mieć dobry kontakt z klasą i mile z nią spędzać czas. Jak już wspomniałam na studniówce należy „ olać system i dobrze się bawić,
uczyć się w niedzielę po imprezie”. Dużą rolę w naszym wychowaniu odegrali nasi wychowawcy prof. Justyna Szwaja i prof. Kamil Grudzień, za co jestem wdzięczna i serdecznie
dziękuję za to, że zrobili dla nas tak wiele.
Piotr Margas: Wszyscy się czegoś baliśmy jednak okazało się, że ta szkoła wcale nie jest taka straszna.
Największy stres przeżywałem na początku
pierwszej klasy, kiedy to starsi koledzy straszyli
nas nauczycielami. Jak się później okazało nie było wcale tak źle, a wręcz przeciwnie. Była to po prostu kwestia odpowiedniego
podejścia. W tym roku również przechodzimy
podobną sytuację
związaną z egzaminem
maturalnym i mamy nadzieję, że również jak w tamtym przypadku wszystko pójdzie gładko. Szkoda jedynie rozstawać się z rówieśnikami, ponieważ
niektórych z nich już więcej się nie zobaczy. Pomimo wielu trudności oraz wpadek myślę, że będę dobrze wspominał 3 lata spędzone w tym miejscu.
Ewa Wolska: W Elektryku
nauczyciele są wymagający, ale wyrozumiali
i to jest ich zaletą.
Cieszę się, że tutaj przyszłam. Polecam tę szkołę gimnazjalistom.
Ola Zasada
Dzień Patrona
22 marca w naszej szkole obchodzony był Dzień Patrona. Przypomnijmy, że imię prof. Janusza Groszkowskiego
- zasłużonego elektryka i elektrotechnika, który wychował wiele pokoleń zawodowców - nadano naszej szkole w 1996 r.
- Całość baczność! Poczet
sztandarowy wprowadzić!
– tymi słowami przewodniczący szkoły Wojciech Sambor rozpoczął
akademię poświęconą
patronowi szkoły. Uroczystość
zorganizowana była z myślą o uczniach klas pierwszych – by mogli w ciekawy sposób
poznać zasługi tego wybitnego naukowca. Akademia miała bardzo podniosły charakter, nie zabrakło wspomnień i podziękowań
skierowanych w stronę tego wielkiego Polaka. - Tradycją szkoły jest złożenie kwiatów pod tablicą Profesora. Uroczystość ta nieprzypadkowo
organizowana jest wiosną, ponieważ 21 marca przypada rocznica jego urodzin. Przy tej okazji organizowany jest konkurs wiedzy o patronie
dla klas pierwszych, który ma na celu przybliżenie
jego sylwetki, działalności i osiągnięć – powiedziała .Marzena Kaczmarczyk, opiekun Samorządu Uczniowskiego.
Najbardziej wyczekiwanym
momentem wśród uczniów było jednak
ogłoszenie wyników konkursu wiedzy o patronie.
Najskrupulatniej przygotował się do niego Jakub Placzyński z kl. I K, który zajął pierwsze miejsce. Dzień Patrona był nie tylko wyjątkowy dla pierwszoklasistów, to takżę dzień wspomnień dla grona pedagogicznego,
okazja do zatrzymania się i spojrzenia na bogatą historię naszej szkoły.
Joanna Dłubak
Nasza strona najlepsza
CERTYFIKAT– STRONY
PRZYJAZNEJ MŁODZIEŻY
został przyznany
Zespołowi Szkół Elektryczno-Elektronicznych.
Chodzi tu o stronę internetową, co ważne – przyjazną dla młodzieży. Oznacza to, że nie zawiera ona żadnych wulgarnych i erotycznych treści. Na takiej
stronie przepisy bezpieczeństwa
w Internecie są ściśle przestrzegane. Każda szkoła ubiegająca się o ten zaszczytny tytuł jest wnikliwie oceniana przez wyspecjalizowaną
firmę uprawnioną do nadawania licencji. Strona
posiadająca tytuł jest w ciągu roku kilkakrotnie kontrolowana przez specjalną
komisję. Sprawdzane
są treści zawarte na stronie. Fakt, że Elektryk jest szczęśliwym posiadaczem
tego certyfikatu zawdzięczamy Agnieszce Orłowskiej – nauczycielce
przedmiotów informatycznych,
która pieczołowicie
i skrupulatnie dba o naszą witrynę internetową.
Uczniowie Elektryka są dumni z otrzymania wyróżnienia.
Zapraszamy zatem do odwiedzania naszej
strony internetowej http://www.zsee.edu.pl/.
Marta Nowak Gorączka złota
Już po raz kolejny w naszej szkole trwa zbiórka monet groszowych
dla najbardziej
potrzebujących. Wielu uczniów naszej szkoły zaangażowało się w akcję niesienia
pomocy najmłodszym.
W dniach od 1 marca
do 1 czerwca 2010 roku na terenie Elektryka ma miejsce zbiórka monet
o nominałach 1, 2 i 5- groszowych w ramach akcji „Gorączka Złota”. Celem akcji organizowanej
przez Polski Czerwony
Krzyż jest, jak co roku, ufundowanie wypoczynku letniego dla najuboższych dzieci
z powiatu
radomszczańskiego. Dzięki wakacyjnym koloniom
mają one szansę na odreagowanie stresu spowodowanego
trudną sytuacją
rodzinną jak i społeczną.
W naszej szkole koordynatorem tej akcji jest Marzena Kaczmarczyk,
nauczycielka przysposobienia
obronnego. Zbiórką zaś zajmują się uczniowie z Samorządu Uczniowskiego, którzy kilkakrotnie odwiedzą wszystkie klasy, by zebrać jak najwięcej.
Nie bądź obojętny - pomóż spełniać marzenia!
Sylwester Górniak
Gimnazjalisto -dokonaj
mądrego wyboru!
W dniach 8-10 marca w Zespole Szkół Elektryczno- Elektronicznych w Radomsku miały miejsce Dni Drzwi Otwartych, podczas których gimnazjaliści mogli poznać bliżej naszą szkolę oraz ofertę kształcenia. W sumie odwiedziło nas prawie…. Wiosna to najpiękniejsza ponoć pora roku: zieleń drzew, kwitnący świat, zapach kwiatów…jednak kiedy niektórzy bujają w obłokach – gimnazjaliści
z klas trzecich muszą dokonać w swoim życiu pierwszego tak poważnego
wyboru i wtedy na pewno nie kwiatki im w głowie. Muszą bowiem zdecydować, gdzie będą kontynuować naukę. Muszą wybrać szkołę, która zapewni im start w przyszłość. I dlatego szkoły ponadgimnazjalne
organizują w tym czasie Drzwi Otwarte,
prezentując ofertę kształcenia. Nie inaczej było w Elektryku. W murach szkoły gościliśmy uczniów z Radomska, natomiast do placówek ościennych jeździliśmy osobiście. Naszym głównym celem było zaprezentować
naszą szkołę: jej osiągnięcia, kierunki
kształcenia i przede wszystkim możliwości odnalezienia się w życiu po ukończeniu naszej szkoły. Każda szkoła otrzymała pakiet materiałów promocyjnych,
w tym wydanie specjalne naszej gazety, zaś każdy uczeń musiał wypełnić ankietę dotyczącą wyboru szkoły ponadgimnazjalnej.
– Analizując
wstępnie wyniki ankiet można powiedzieć, że zdecydowanie Elektryk
już przy pierwszym wyborze zakreślili chłopcy, dziewczęta na razie jeszcze wahają się. Poczekajmy
na efekty do końca kwietnia, bo do tego czasu uczniowie muszą zdecydować gdzie kontynuować naukę. Na pewno należy stwierdzić, że zainteresowanie Elektrykiem
jest zdecydowanie
większe, niż innymi szkołami – powiedział Zbigniew Kołaczkowski, koordynator tegorocznej
akcji rekrutacyjnej. Uczniowie zapytani o przyczynę wyboru tej szkoły mieli podzielone zdanie dziewczęta uważały, że szkoła przygotowuje je na studia, chłopcy natomiast, że będą mieć pracę. Większość gimnazjalistów
w wyborze szkoły kieruje się opiniami
starszych kolegów, którzy już uczęszczają do danej szkoły. I słusznie.
Po obejrzeniu prezentacji multimedialnej na gimnazjalistów
czekała wycieczka
po szkole, podczas
której mogli obejrzeć pracownie, spotkać się z nauczycielami, porozmawiać
ze starszymi kolegami
i rozwiać wszelkie wątpliwości.
Natalia Kępska
Podziel się sercem!
Bezinteresowna pomoc osobom potrzebującym
jest czymś wspaniałym i daje wiele satysfakcji. Każdego dnia spotykając ludzi na ulicy, nie zdajemy sobie sprawy z jakimi problemami się borykają. To właśnie wolontariat daje nam możliwość poznania tych ludzi i niesienia im pomocy poprzez obdarowywanie
ich szczerym uśmiechem, ale nie tylko. Nasza redakcja postanowiła dowiedzieć się więcej na temat idei wolontariatu.
Poniżej rozmowa z Iwoną Broszkiewicz – specjalistą pracy socjalnej
ds. wolontariatu w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Radomsku:
Ilu jest wolontariuszy działających w Państwa Ośrodku Pomocy ?
To jest mała grupa stałych wolontariuszy zaangażowanych od kilku lat (8 osób) natomiast średnio można przyjąć, iż w ciągu roku pojawia się około 30 nowych osób. Z Waszej szkoły na dzień dzisiejszy
wspomagają nas tylko dwie osoby.
Czy istnieją jakieś kryteria wyboru,
selekcji osób chętnych do wolontariatu?
W zasadzie wolontariuszem może zostać każdy chyba, że dla wykonywania określonych czynności wymagane są z mocy ustawy określone uprawnienia np. w ratownictwie medycznym. Kryteria wyboru dotyczą także wieku, predyspozycji,
posiadanych umiejętności, stanu zdrowia. Zwyczajowo przyjmuje się, iż dolną granicą wieku jest ukończenie 13. roku życia- górna nie istnieje.
Jakie rodzaje prac wykonują wolontariusze?
Wolontariat w naszym Ośrodku daje możliwość zaangażowania w:
- Wolontariat instytucjonalny- dotyczy prac administracyjno- biurowych,
- Wolontariat w szpitalu – organizacja czasu pacjentom na oddziałach wewnętrznym
i dziecięcym( zabawa, czytanie książek, zakupy) - Wolontariat- pomoc dla seniorów i osób niepełnosprawnych – zagospodarowanie
czasu, załatwienie spraw w urzędach, wykonywanie drobnych prac porządkowo- gospodarczych, spacery,
- Wolontariat – „Pogotowie lekcyjne”-
pomoc w wyrównaniu szans edukacyjnych,
pomoc w odrabianiu lekcji dzieciom , które same nie są w stanie przezwyciężyć trudności szkolnych
Czy wolontariusze mają jasno określony zakres swoich obowiązków ? Każdy wolontariusz ma jasno określony zakres obowiązków, który zanim zostanie
zamieszczony w umowie wolontariackiej,
jest wspólnie wypracowany z wolontariuszem i osobą , bądź instytucją,
której będzie pomagał.
Jak dużo czasu należy poświęcić na wolontariat ? Wolontariat jest działalnością otwartą w swych założeniach tzn. że wolontariusz zgłaszając chęć zaangażowania, określa sam ramy czasowe( ile razy w tygodniu i jak
długo). Oczywiście przed zawarciem porozumienia o współpracy woluntarystycznej wspólnie ustalone są kwestie dotyczące częstotliwości i długości trwania wykonywanych zadań. Jeśli wolontariusz dobrowolnie przystaje na warunki, zamieszcza się je w umowie i wówczas należy się do nich stosować. Nie zmienia to faktu, iż każdą umowę można anektować, by dostosować się do aktualnych możliwości czasowych wolontariusza. Czy wolontariusze są wynagradzani za swoją pracę ? Oczywiście, nie jest to wynagrodzenie finansowe, ale takiej formy przecież żaden z wolontariuszy nie oczekuje. Zasadą powszechnie stosowaną w przypadku osób uczących się jest wysłanie na adres dyrektora szkoły listu gratulacyjnego
dla wolontariusza. Wymierną korzyścią
jest dokument w postaci opinii, zaświadczenia potwierdzającego pracę woluntarystyczną oraz kompetencje i zdobyte doświadczenie, co przekłada się na uzyskanie dodatkowych punktów przy rekrutacji do szkół licealnych bądź uczelni wyższych. Rokrocznie odchodzimy „Międzynarodowy Dzień Wolontariusza”, organizując dla wolontariuszy uroczysty poczęstunek. Trzech najprężniej działających wolontariuszy, którzy swoją postawą i zaangażowaniem wnieśli szczególny wkład w działalność woluntarystyczną, otrzymuje nagrody książkowe, natomiast wszyscy pozostali są nagradzani drobnymi upominkami. Szczególną formą nagrody jest również możliwość udzielenia wywiadu do lokalnej gazety, bądź telewizji, która zwykle towarzyszy nam w różnych ważnych momentach.
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że istnieją inne korzyści, prawda? Oczywiście, osobom młodym wolontariat daje okazję do zdobycia pierwszych doświadczeń zawodowych stanowiących rodzaj „poligonu doświadczalnego”. Jest to możliwość rozwinięcia swoich zainteresowań, nawiązania nowych znajomości, sprawdzenia swoich predyspozycji i umiejętności .
Czy wolontariusze mają szanse na udział w kursach dokształcających ?
Bardzo ważną kwestią jest zapewnienie wsparcia merytorycznego, czy to w formie indywidualnych spotkań, czy zorganizowanych szkoleń. Wolontariusz powinien mieć pewność, że w razie jakichkolwiek
problemów, trudności związanych
ze świadczeniem pracy, może liczyć na pomoc koordynatora. Staramy się także organizować szkolenia, które przyczynią się do zwiększenia umiejętności psychospołecznych, przydatnych nie tylko w kwestii wolontariatu. To właśnie wolontariusze starają się naprawić ten „chory” świat. Wiele osób samotnych i niepełnosprawnych skazanych
jest na samych siebie. Jedną z częstych form udzielania pomocy dzieciakom jest „pogotowie lekcyjne”. Dzięki Twojej pomocy w czymś, co wydaje Ci się bardzo proste, dziecko może dostać dobrą ocenę, co pozwala mu zmienić poczucie własnej wartości na lepsze. To właśnie Ty możesz sprawić, aby świat stał się lepszy.
Rozmawiała: Katarzyna Nowak
Strzelcy wyborowi z „Elektryka”
Już po raz 18. odbyły się Powiatowe Zawody Strzeleckie dla szkół ponadgimnazjalnych w konkurencji karabin pneumatyczny. I znów, jak co roku ścisłą czołówkę stanowiła reprezentacja Zespołu Szkół Elektryczno
– Elektronicznych w Radomsku. Turniej miał miejsce 9 kwietnia w „Elektryku” – zwycięzcy poprzedniej edycji. W zmaganiach strzeleckich wzięło udział 14 drużyn z 9 placówek oświatowych z terenu powiatu
radomszczańskiego. – W skład każdej drużyny weszli: dyrektor lub nauczyciel,
dwóch uczniów i dwie uczennice. Każdy z zawodników oddał 10 ocenianych strzałów z karabinu pneumatycznego z pozycji stojącej na odległość 10m do sportowej tarczy KPN – powiedział Zbigniew Jędrzejczyk, prezes wojewódzkiej i powiatowej organizacji LOK.
Zdecydowanym liderem w tegorocznych zawodach
byli reprezentanci „Elektryka”, którzy zajęli
dwa pierwsze miejsca z liczbą punktów 236
i 234, tym samym zdystansowali
następną drużynę
z „Drzewniaka” aż o 28 punktów.W kategori
najlepszy uczeń „Elektryk"znów nie dał nikomu
szansy uplasowania się na podium, ponieważ 4 pierwsze pozycje należały
do uczniów tej szkoły.
Są to kolejno: Kamil Grabowski (w nagrodę otrzymał wiatrówkę),
Kamil Kowalczyk,
Damian Krogulec, Adam Kowalczyk. Z kolei
w kategorii najlepsza uczennica lokaty były następujące;
Patrycja Podolska
– ZSP nr1, Ewelina Garbaciak – II LO, Jagoda
Dratwińska – ZSEE. Wśród nauczycieli dominowali
kolejno: Wojciech Michałek – ZSE, Piotr Lewandowski – I LO, Leszek Sobczyk – ZSEE. Szczególne podziękowania
chciałbym skierować
na ręce gospodarza dzisiejszej imprezy pana dyrektora Jerzego Prokopowicza
za profesjonalne przygotowanie zawodów oraz słowa uznania należą
się wszystkim sędziom
czuwającym nad bezpieczeństwem i prawidłowym
przebiegiem turnieju – podsumował Z. Jędrzejczyk.
Patronat honorowy nad zawodami strzeleckimi
objęło Starostwo Powiatowe
w Radomsku.
(ls),(aj)
Z miłości do królowej nauk
Święto liczby „PI”
Wyjazdy na Festiwale Nauki, Święta Liczby Pi - to wydarzenia, które już na stałe wpisały
się w kalendarz wycieczek szkolnych w Elektryku. Wszystko
za sprawą Anny Kanafy – pozytywnie zakręconej nauczycielki
matematyki.
Anna Kanafa - to nasza pani profesor od matematyki.
To, że częstuje swoich uczniów ciasteczkami
i herbatką wiedzą ci, którzy mieli bądź mają przyjemność uczestniczenia
w jej zajęciach. To, że uwielbia różnego rodzaju imprezy naukowe – wiedzą
ci, którzy mieli okazję uczestniczyć we wspólnych
wyjazdach na uczelnie
wyższe. Przybliżymy teraz niewtajemniczonym co to jest Święto Liczby Pi.Czym tak naprawdę jest ta liczba „pi”?
„π”- to stała matematyczna,
która pojawia się w wielu dziedzinach matematyki
i fizyki. Liczba π z dokładnością do pięćdziesięciu
miejsc po przecinku
wynosi:
π = 3,14159 26535 89793 23846 26433 83279 50288 41971 69399 37510...
I właśnie ta magiczna liczba była hasłem przewodnim
święta zorganizowanego
na jej cześć przez Instytut Matematyki Wydziału Matematyczno
- Przyrodniczego UJK
w Kielcach.
- Zaczęło się niewinnie
zabawną anegdotą:
„Pewnego razu znany
matematyk polskiego
pochodzenia Mark Kac
wygłaszał referat w kalifornijskim
Instytucie Technologii. Wśród słuchaczy był sławny fizyk,
Richard Feynman, który
lubił pokpiwać z przesadnej
dbałości o ścisłość
matematyków. - Gdyby
matematyka nie istniała -
rzekł w pewnej chwili do
Kaca - to świat cofnąłby
się tylko o tydzień. - Ależ
tak - bez namysłu odpowiedział Kac - właśnie
o ten tydzień, w którym
Pan Bóg stworzył świat.”
Następnie z każdym slajdem
poznawaliśmy coraz
to nowsze tajemnice liczb
niewymiernych – opowiada,
będąc w swoim
żywiole, Anna Kanafa.
W Katowicach Wydział
Matematyki, Fizyki i
Chemii Uniwersytetu Śląskiego
po raz czwarty już
z rzędu zorganizował obchody
święta liczby „π”.
Na uczestników uroczystości
czekały liczne konkursy,
m.in. interdyscyplinarny
Tour de Science, matematyczny
Epigramat, łamigłówki
matematyczne czy
Programistyczny PI. Największym
powodzeniem
cieszyli się Pilionerzy
(konkurs matematyczny
na zasadach Milionerów).
Nawet tych najmniej zainteresowanych
uczniów uwagę przyciągnęły ciekawe wykłady. Uczestnicywycieczki z klas IIB i IIL byli bardzo zadowoleni
z wyjazdu i nie mogą
się doczekać następnych.
No i kl. IIL nie
musiała długo czekać, bo
22 kwietnia znów uczestniczyła
w wycieczce, tym
razem uczniowie pojechali
na Festiwal Nauki i
Techniki, zorganizowany
przez Politechnikę Łódzką.
Młodzież widziała
ciekawe eksperymenty w
Instytucie Chemii, bardzo zaciekawił ich wykład „
Od kamienia do bomby
atomowej”. Wyjazd o tyle
jeszcze był atrakcyjny,
ponieważ trwa obecnie
na Politechnikach akcja
zachęcająca dziewczyny
do podjęcia nauki w
uczelniach technicznych,
a jej hasło brzmi : „Zaliczysz
inżyniera szybciej
niż myślisz”. – Moim
zdaniem wyjazdy te są
bardzo atrakcyjne, ponieważ uczymy się – bawiąc.
Nie wiem jeszcze
czy będę studiowała na
Politechnice, ale to wcale
nie jest głupi pomysł.
Studiowanie może tu być
nawet przyjemne i nie takie
straszne, tym bardziej
dzięki akcji „Dziewczyny
na Politechniki” …- powiedziała
z uśmiechem
Ewelina Skórka.
Monika Kowalska, (aj)
Obóz odbywał się w dwóch różnych terminach, które nakładały się z okresem ferii zimowych. Pierwszy turnus, w którym uczestniczył Wojtek Guziak odbywał się w Otwocku k. Warszawy, a drugi
projekt, na którym talent dziennikarski szlifował drugi Wojtek odbywał się w
Serocku k. Warszawy. Dwa terminy, dwa różne miejsca zakwaterowania, ale taki
sam program obozu. Głównym tematem było poznanie Warszawy, bo oprócz
tego, że jest stolicą kraju, to bezapelacyjnie
jest też stolicą polskich mediów.
Poznaj swoją redakcję. Punkt zbiórki: parking przed Salą Kongresową w Warszawie, poszukujemy autokaru z białą karteczką, na której widnieje
logo akcji „MAM”. Wszyscy patrzą na siebie wystraszonym wzrokiem, nieświadomi
tego, że za 10 dni tak ciężko
będzie się rozstać. Po przyjeździe do miejsca zakwaterowania po obiedzie zaczęły się pierwsze warsztaty, na których
poznawaliśmy się oraz utworzyliśmy redakcje.
Każdej grupie przydzielono
opiekunawydawcę, który był animatorem
Fundacji. Zbieg okoliczności sprawił, że w naszym przypadku zarówno na
pierwszym jak i na drugim turnusie opiekunem
był Michał Majewski. Warszawa da się lubić! Przez kolejne 3 dni Fundacja organizowała wycieczki do Warszawy, podczas których mogliśmy od kuchni poznać media oraz wypracować sobie własne spojrzenie na stolicę. Szczególnie spodobała nam się wycieczka do redakcji Radia ZET. To niesamowite uczucie usiąść na miejscu, z którego prezenter prowadzi
audycję na całą Polskę oraz usłyszeć na żywo jego głos. Poza tym zadanie:
„Qmam Pragę”, które polegało na tym, aby zrobić reportaż o życiu na Pradze warszawskiej, też przypadło nam do gustu.
Tak naprawdę o co chodzi?
Tak naprawdę wszystko było precyzyjnie zorganizowane
i każda nawet najmniejsza
część obozu była zapięta na ostatni guzik. Nie było mowy o nudzie. Żaden z dni obozu nie był taki sam. Przez pierwsze dni obóz bardziej skupiał się na integracji uczestników. Jak najwięcej
prac w grupach oraz zabawy integracyjne
(jedną z nich było np. ustawienie się w rzędzie, złączenie stopami i bez odrywania ich od siebie i wszyscy musieli wyjść z jednej sali konferencyjnej i przejść do sąsiedniej; sprawa nie byłaby taka trudna, gdyby nie fakt, że do następnej sali było ok. 40 metrów, a nas było 23. Dopiero za 9. podejściem w końcu się udało). W kolejnych dniach obozu działo się coraz więcej. Po wytyczeniu
obowiązków redakcyjnych – nasze wyjazdy nie miały już charakteru wyłącznie rekreacyjnego. Każdy wyjazd miał być dla nas okazją do znalezienia pomysłu na zawartość obozowej gazety. Cały czas mieliśmy zajęcia z przeróżnymi specjalistami w dziedzinie dziennikarstwa
prasowego, radiowego i telewizyjnego.
Uczyliśmy się trafiać do umysłów ludzi, uczyliśmy się etyki i prawa dziennikarskiego, przeplatając to lekcjami z grafiki oraz ogólnej wiedzy dziennikarskiej. Zgodnie z planem powinniśmy
o 22:00 już spać, ale udało się to zrobić jedynie pierwszego dnia. Kolejne
noce spędzaliśmy siedząc razem w pokojach, rozmawiając i pracując nad gazetką redakcyjną. Przez ostatnie dni były sytuacje, że chodziliśmy spać około
5 nad ranem, a wstawaliśmy już o 7.
Koniec przyszedł zbyt szybko!
To zdanie nas obu. Byliśmy dość często na zorganizowanych obozach, ale ten stanowczo przeminął nam najszybciej. Do ostatnich minut mieliśmy nadzieję, że może jednak coś się wydarzy i zostaniemy
jeszcze dłużej. Czas płynął nieubłaganie.
Dzień przed wyjazdem mieliśmy
wielkie spotkanie z prezesem fundacji, prezentację naszych gazetek redakcyjnych i ostatnie słowa pożegnania.
Nie było osoby, która powiedziałaby
złe słowo, a o strachu czy nieśmiałości
nie było mowy. Gdy nadszedł dzień rozstania, dokładnie kilka minut po 12:00 pod salą kongresową w Warszawie
puściły wszystkie hamulce i przystanek
zamienił się w wielkie pole płaczu
i rozpaczy z obawy za tęsknotą. Już w drodze do domu dzwoniliśmy do siebie.
Kontakt mamy ze sobą do dziś.
Co dalej?
Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że Fundacja będzie organizowała kolejny obóz, na którym znajdą się „najlepsi z najlepszych”
czyli wyróżniający się uczestnicy
minionych obozów z naszymi włącznie.
Niewykluczone, że powstaną też obozy komercyjne, czyli po prostu płatne
dla chętnych. Tych 10 dni nigdy nie zapomnimy i bez wahania pojechalibyśmy
jeszcze raz
.„Bądź przedsiębiorczy
- wypromuj firmę”
26 marca w Zespole Szkół Ekonomicznych odbył się finał konkursu „Bądź Przedsiębiorczy- wypromuj firmę.” Wzięli w nim udział uczniowie ze szkół ponadgimnazjalnych naszego powiatu, w tym uczniowie naszej szkoły. Młodzież przygotowanaprzez prof. Agnieszkę Kurzydlak i prof. Zbigniewa
Kołaczkowskiego wypadła bardzo dobrze. Pokazała się z jak najlepszej
strony w trzech kategoriach. Pierwsze miejsce w kategorii 30- sekundowy spot radiowy lub telewizyjny zdobyli Jakub Drozdek i Wojciech Skórniewski z klasy II B. Drugie miejsce w
kategorii 15-sekundowy spot na telebim przypadło Wojciechowi Bińkowi i Wojciechowi Guziakowi z klasy II K. Także drugie miejsce w kategorii ogłoszenie reklamowe do
prasy zajęli Adrian Molka i Mateusz Kowalczyk - Udział w tego typu
konkursach umożliwia bezpośrednie zetknięcie się z praktyką życia gospodarczego, poznanie pewnych mechanizmów, w przyszłości łatwiejsze odnalezienie się w dorosłym, zawodowym życiu,
a wcześniej dokończenie
wyboru drogi kariery zawodowej – powiedziała Anna Pachuta, nauczyciel
podstaw przedsiębiorczości. Laureatom gratulujemy.
Katarzyna Nowak ZAGADKA KRYMINALNA
Sache der Sinne
Hercules Poirot stand in der Mitte des Zimmers. Er fühlte sich wie ein Schauspieler auf der Bühne. Das Publikum, Lady Sommer, Kapitän Blake, Mary Big, Sir Lancaster und Inspektor Braun, schaute ihn gespannt an. Es war still. Der berühmte Detektiv sagte halblaut: Ich weiß den Namen des Mörders. Jemand atmete tief und Lady Sommer fragte neugierig:Sind Sie sicher? Es wardoch Selbstmord, nichtwahr? Leider nicht, gnädige Frau. Ich kann das beweisen. Erinnern wir uns noch einmal an den Tag des Mordes! Als ich schon die Bibliothek betrat, hatte ich das
Gefühl, hier stimmt etwas nicht. Sir Henry lag auf dem Schreibtisch, die Tür zur Terrasse stand offen und es roch intensiv nach Jasmin. Erst ein paar Stunden später verstand ich, warum mir die ganze Situation nicht gefallen hatte. Die Nacht war kalt. Warum also hatte Sir
Henry die Tür geöffnet? Seltsam war auch der Geruch des Jasmins. Es ist September! Der Jasminstrauch hat keine Blüten mehr. Das war aber noch nicht alles. Als Kapitän Blake uns heute von seinem letzten Tennisspiel mit Sir Henry erzählte, sagte er: „Ich konnte nie gegen Henry gewinnen, weil er
Linkshänder war“. Den Revolver hatte er aber in der rechten Hand. Dazu kommt noch eine Überlegung. Warum hat niemand etwas gehört? Warum schliefen alle anderen so tief? Denken Sie daran, was an jenem Abend passierte.
Als wir zusammen Tee tranken, bemerkte Sir Lancaster: „Nicht nur die Zeiten werden schlechter, der Tee auch.“ Er schmeckte wirklich nicht gut. Ich habe sogar gedacht:
„Er schmeckt nach dem Arzneimittel, das ich gegen Schlafstörungen
einnehme.“ Ich trank nur einen Schluck. Auch Mrs. Big trank den Tee nicht. Sie hatte kurz nach dem Lunch gesagt, dass sie Kopfschmerzen hat und war auf ihr Zimmer gegangen. Alle anderen wundern schläfrig. Ich war aber nicht müde und ging spazieren. Als ich im Park war, hatte einen Moment lang den Eindruck, dass ich eine Stimme hörte. Eine weibliche Stimme, die mir irgendwie bekannt vorkam. Sie sagte: „ Gib mir nur Zeit“. Und noch zur Ursache des Todes selbst. Alle dachten, Sir Henry habe große finanzielle Probleme gehabt. In den letzten Tagen war er aber nicht mehr traurig gestimmt gewesen. Kurz vor seinem Tod zeigte er uns einen kleinen Samtbeutel und sagte: „Das ist meine Rettung‘“ War das ein Witz? Nein, Sir Henry lieβ mich damals den Beutel anfassen. Als ich ihn tastete, fühle ich genau kleine, eckige harte Gegenstande – wie Diamanten.
Bei ihrer Untersuchung
fand die Polizei den Beutel. Er lag in der Schublade. Drin waren ein paar Perlen ohne Wert. Habe ich mich geirrt? Nein. Ich glaube an meine Sinne und mein Gehirn, sie tauschen mich nicht. Ich weiß, was ich sehe, rieche, schmecke, fühle und höre. Das war Ihr Jasminparfum. Ihre Stimme habe ich im Park gehört. Vor einigen Tagen haben Sie beim Apotheker Medikamente gegen Schlafstörungen gekauft. Nur Sie haben auch von den Diamanten gewusst. Ich glaube, die Polizei wird sie bei Ihrem Freund finden.
Wie heißt der Mörder/die Mörderin und warum?
W skrócie
W miesiącu kwietniu w naszej szkole odbył się konkurs pod hasłem: „ Moc Wielkiej Nocy”. W ramach konkursu młodzież wykonywała referaty, prezentacje multimedialne oraz ozdoby związane ze ŚwiętamiWielkanocnymi Laureatami zostali:
1. Wojciech Skórniewski IIB
2.Monika Krzyszkowska IIIN
3.Marta Przybylska IIM Uczniowie otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz nagrody rzeczowe.
Gratulujemy!!!
Klasa IIIN na wycieczce maturzystów na Jasną Górę
Dnia 16 kwietnia odbyła się pielgrzymka maturzystów na Jasną Górę. Młodzież
brała udział w konferencji w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie.
Celem pielgrzymki było zawierzenie Matce Boskiej wyników egzaminu maturalnego
i przyszłych dojrzałych wyborów życiowych.
Zredagowała Agnieszka Majewska
Kącik dla Perełek
Po krótkiej nieobecności znowu wracamy na łamy „Elektrowstrząsu” pełni nowych pomysłów na ciekawe tytuły. Dziś chcielibyśmy przedstawić książkę, na którą wielu z Was czekało, bowiem na pewno każdy o niej słyszał. Mowa tu oczywiście o Harrym Potterze, z którym żegnamy się w siódmym tomie powieści J.K. Rowling.
Jestem fanem przygód Harry’ego od kiedy przeczytałem
pierwszą część. Przez następne lata w napięciu oczekiwałem na przygody czarodzieja, który chcąc nie chcąc zaczął dorastać, a jego czytelnicy wraz z nim. Powiem szczerze, że nie wierzyłem, by „Insygnia…” przebiły Księcia Półkrwi. Znalazło się tam bowiem wszystko to, czego każdy potteromaniak oczekiwał: mnóstwo zagadek, tajemnicza postać, wartka niczym rwąca rzeka akcja i piękne zakończenie. Na całe szczęście, myliłem się. Siódemka to ostatnia, a zarazem najmroczniejsza pozycja, w której występuje młody adept magii. Nie uświadczymy tu już uczucia bajkowości. O ile po pierwsze części cyklu mogli sięgnąć uczniowie podstawówki, o tyle dwie ostatnie polecałbym
tylko tym, którzy skończyli 16 lat. Zarówno świat czarodziejów, jak i Hogwart przechodzą tu bowiem głęboką przemianę. Nie jest to już utopia, lecz brutalny świat, w którym niebezpieczeństwu czyha na każdym kroku, a uczucie zaszczucia towarzyszyć nam będzie przez cały czas trwania przygody. Największą przemianę przechodzi tu jednak sam bohater. Z nastolatka staje się mężczyzną, który podejmuje nie zawsze słuszne wybory, popierane
przez wiernych przyjaciół.
Co się zaś tyczy warstwy fabularnej, to jedno mogę powiedzieć: fani nie będą zawiedzeni. Fabuła jest najbardziej dopracowanym
elementem całego tomu i bije na głowę to, co prezentuje choćby „Czara Ognia”. Są tu ucieczki, pościgi, intrygi, kłamstwa oraz nieodłączna magia. Słowem to, na co wszyscy
od wydania pierwszego
tomu czekali.
Każdy poszukujący dobrej
książki powinien sięgnąć po ten tytuł. Dla każdego potteromaniaka jest to bowiem pozycja od dawna obowiązkowa.
Sylwester Górniak
FC Barcelona jest to klub należący do czołówki ligi hiszpańskiej, ale
także jeden z najlepszych klubów Europy
Nazwa: FC Barcelona
Barwy: czerwono - granatowe
Stadion: Camp Nou
Największa gwiazda: Leo Messi
Z pozycji bocznego obserwatora
FC BARCELONA
Jestem zagorzałym fanem drużyny FC Barcelona, wybłagałem dosłownie u prof. Anety Jędrzejczyk miejsce na mój artykuł w gazecie o moim ulubionym klubie. Chcę tu przedstawić osiągnięcia zawodników, podzielić
się moimi spostrzeżeniami, bo wiem, że wśród kolegów z Elektryka
jest wielu fanów drużyny. Po prostu Barca to całe moje życie!
Opiszę tutaj mój ulubiony mecz:
Real Madryt vs. FC Barcelona z sezonu 2008/2009
02. 05. 2009 r. na Estadio
Santiago Bernabeu Barca
wygrała 2:6 z Realem.
Po znakomitym początku
Higuaín strzelił na 1:0 ale
już 4 min. później Henry
doprowadził do remisu 1:1
a potem Puyol po dośrodkowaniu
Xaviego strzelił
na 1:2 później na 1:3 podwyższył
Messi. Jeszcze Ramos dał nadzieję kibicom
Realu strzelając na
2:3 lecz to był już koniec
eldorado Realu bo kilka
min. później trzy akcje
Barcy Henry strzelił na
2:4 potem Messi na 2:5 i
Pique na 2:6 to było upokorzenie
Królewskich.
Barca grała znakomicie
bajeczne zgranie zespołu,
dobra gra zarówno w
ataku jak i obronie oraz
taktyka trenera Pepa Guardioli
doprowadziła
zespół do zwycięstwa.
Co do gry Realu Madryt
można mieć
wiele do życzenia
w porównaniu z
Dumą Katalonii,
jednak trzeba wziąć pod
uwagę, że jest to gra na
światowym poziomie.
Przemek Zygma