Тестове повідомлення - треба завантажити flash player




Nr 7 Maj 2010
Wydanie majowe
cena: 1zł

Łaknący Otwarcia Szkolny Informator Uczniowski str. 3-6 ; str. 10 str. 11-12 str. 7-8 str. 13-14 str. 8-9 str. 15

Spis treści

Temat numeru - święta majowe Piknik na skraju drogi Zjawiska paranormalne Oczami Żółtodzioba Morderstwo w czarnej czapce, rozdział 4 Sport Macie przed sobą nowe wydanie Waszego ŁOSIA, tym razem poświęconego głównie świętom majowym, choć nie zabraknie też innych artykułów, więc każdy znajdzie coś dla siebie niezależnie od swoich upodobań. Przed nami długi weekend, więc chcielibyśmy Wam życzyć udanego wypoczynku od szkoły oraz miłej lektury podczas tych majowych dni. Redakcja ŁOSIA Majowe święta ...
"Narody tracąc pamięć, tracą życie." Tukidydes


1 Maja Międzynarodowe Święto Pracy 1 Maja Święto Pracy Oj, co to był za dzień Na ulicach ludzi było wiele Bez względu na niedzielę Sztandary trzepotały Baloniki do nieba leciały Orkiestra wojskowa grała Młodzież tańczyła i śpiewała Defilada przed trybuną maszerowała Piwko do kufla się lało Kiełbaski prosto z samochodu się zjadało Oj jak smakowało A gdy do pracy przyszedłeś Nagrodę dostałeś Gdyż udział w pochodzie brałeś Taki to był dzień A dziś 1 Maj Spójrz przez okno Cicho i pusto jest Początki tego święta sięgają lat 80. XIX wieku. W Stanach Zjednoczonych, kraju szybko rozwijającej się gospodarki, rosła liczba robotników zatrudnionych z różnych krajów europejskich m.in. z Polski. Przybywający w nadziei lepszego zarobku emigranci byli najgorzej traktowaną grupą pracowników tamtego czasu. Pracowali 10 godzin dziennie, przez 6 dni w tygodniu. Niezadowoleni robotnicy zaczęli organizować protesty, często pod hasłami rozwijających się idei



socjalistycznych. Podczas pierwszego protestu odbywającego się w St. Louis policja zareagowała użyciem broni, zabijając 9 protestujących. 1 maja 1886 r. w całym kraju zorganizowano kilkadziesiąt innych protestów pod hasłem "Żądamy ośmiogodzinnego dnia pracy", w których uczestniczyło ponad 610 tys. ludzi. Bilans starć ze służbami porzą-dkowymi po raz kolejny był tragiczny - kilkadziesiąt osób zabitych. W odpowiedzi na kolejne zamieszki 4 maja 1886r. zorganizowano wiec na placu Haymarket. Gdy wydawało się, że tym razem obędzie się bez rękoczynów, jeden z robotników rzucił w policjantów bombę, na którą ci odpowiedzieli ogniem. Na wydarzenia zza Oceanu odpowiedział kongres II. Międzynarodówki Socjalistycznej, ogłaszając międzynarodowy dzień walki o ośmiogodzinny dzień pracy. Chociaż nie określono daty obchodzenia święta, wszyscy zgodnie uważali 1 maja za najbardziej odpowiedni dzień. Święto upamiętniające zabitych w USA robotników stało się w czasach PRLu propagandowe. Już kilka dni przed obchodami na każdym domu widniała białoczerwona flaga, natomiast w budynkach państwowych także dwie flagi czerwone. Za szybami sklepów wieszano portret towarzysza Bieruta, a na słupach montowano megafony, z których rozbrzmiewały pieśni rewolucyjne. 1 maja odbywały się pochody, na czele których szła orkiestra, a za nią dzieci i młodzież trzymające flagi w barwach narodowych. Na zakończenie organizowano pokazy maszyn rolniczych, motocyklistów, strażackich wozów bojowych, karetek pogotowia itp. Dziś przywrócono świętu charakter obchodów poświęconych ludziom pracy. 2 Maja Dzień Flagi Rzeczypospolitej Święto Flagi uchwalone pierwotnie (12 lutego 2004 r.) przez Senat RP jako "Dzień Orła Białego", na Dzień Flagi Rzeczypospolitej zostało przemianowane przez Sejm RP i ustanowione Ustawą Sejmu RP z dnia 20 lutego 2004 r. (Dz. U. Nr 49 z 2004r. poz. 467 art. 1, poz. 3). Dzień 2 maja został wybrany z dwóch powodów historycznych: - 2 maja 1945 r. o godz. 6 rano zdobywający Berlin żołnierze z 1 Dywizji Kościuszkowskiej zatknęli białoczerowny sztandar na kolumnie zwycięstwa (Siegessäule) w Tiergarten w Berlinie, - w czasach PRL, 2 maja nakazywano zdejmowanie flag narodowych (po Święcie Pracy), tak aby nie wisiały, w czasie nieuznawanego przez komunistyczne władze, święta 3 maja. Barwy biała i czerwona po raz pierwszy, nieoficjalnie, zostały uznane za barwy narodowe w pierwszą rocznicę uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji - 3 maja 1792 r. Manifestujący w ten dzień byli przepasani białoczerwonymi szarfami, kolory nawiązywały do herbu Królestwa Polskiego - Białego Orła na czerwonym tle. Oficjalnie, po raz pierwszy, kolory biały i czerwony uznane zostały za barwy narodowe Uchwałą Sejmu z 7 lutego 1831 r, w której czytamy: Izba Senatorska i Izba Poselska po wysłuchaniu



Wniosków Komisji Sejmowych, zważywszy potrzebę nadania jednostajnej oznaki, pod którą winni się łączyć Polacy, postanowiły i stanowią: Artykuł 1. Kokardę Narodową stanowić będą kolory herbu Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, to jest kolor biały z czerwonym Artykuł 2. Wszyscy Polacy, a mianowicie Wojsko Polskie te kolory nosić mają w miejscu gdzie takowe oznaki dotąd noszonymi były. Kolejne regulacje prawne dotyczące barw Rzeczypospolitej Polskiej to m.in. Ustawa z dnia 1 sierpnia 1919 r. "O godle i barwach Rzeczypospolitej Polskiej", Ustawa z dnia 31 stycznia 1980 r.  "O barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych" oraz Ustawa z dnia 20 lutego 2004 r.  "O zmianie ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej". Polska flaga państwowa, według obowiązującej normy, to prostokąt o proporcjach boków 5:8 podzielony na dwa poziome pasy - biały górny i czerwony u dołu. Obowiązująca odcień bieli polskiej flagi państwowej to  w przestrzeni barw RGB, 233,232,231 (#E9E8E7 - w zapisie szesnastkowym). Obowiązujący odcień czerwieni - 212,33,61 (#D4213D - w zapisie szesnastkowym). Dopuszczalne jest wieszanie flagi narodowej pionowo. W tym wypadku barwa biała powinna znajdować się po lewej stronie. 3 Maja Święto Konstytucji Witaj majowa jutrzenko, świeć naszej polskiej krainie, ucieszymy Ciebie piosenką przy hulance i przy winie. Witaj Maj, Trzeci Maj! u Polaków błogi raj! Nierząd braci naszych cisnął gnuśność w ręku króla spala, a w tem Trzeci Maj zabłysnął i nasza Polska powstała. Witaj Maj, piękny Maj Wiwat wielki Kołłątaj! Nad poprawą Rzeczypospolitej myśleli od dawna troskliwi o los ojczyzny obywatele. Elekcje, bezkrólewie, liberum veto, konfederacje, wolność szlachecka zmieniona w swawole, tron bez władzy, skarb bez pieniędzy, obrona bez wojska - oto szereg przyczyn, które prowadziły Polskę do nieuchronnego upadku. Rządził w Rzeczpospolitej, kto chciał i jak chciał. Lekceważono przestrogi. Pierwszy rozbiór Polski uderzył jak grom niespodziewany, a tak ogłuszający, że przerażenie odebrało siły, obezwładniło wszystkich. Pod wpływem tego ciosu obudziło się sumienie narodowe. Jednak znaleźli się jeszcze ludzie, którzy chwalili stary porządek i nie chcieli dostrzegać zbawienia w reformach społeczno - politycznych. Konstytucja 3 Maja w 1791 r. wyrażała nadzieje Polaków z jednej strony na wzmocnienie państwa,



władzy królewskiej i wojska, z drugiej zaś na nadanie praw mieszczanom oraz poprawienie sytuacji chłopów. Uchwalając Konstytucje 3 Maja posłowie Sejmu Czteroletniego podjęli próbę ratowania Rzeczypospolitej. Konstytucja 3 Maja została uchwalona w 1791 roku przez Sejm Czteroletni pod nazwą "Ustawa rządowa". Była to pierwsza w Europie, a druga w świecie po Stanach Zjednoczonych ustawa zasadnicza, będąca bardzo śmiałą, jak na owe czasy, próbą zreformowania ustroju Polski szlacheckiej w duchu nowych ideałów wieku oświeconego. Główni twórcy konstytucji to: Stanisław August Poniatowski, Ignacy Potocki, Hugo Kołłątaj. Konstytucja 3 Maja utrzymywała uprzywilejowane stanowisko szlachty, osłabiając pozycje magnaterii, rozszerzyła prawa mieszczan. Zapewniała chłopom opiekę "prawa i rządu". Zniosła liberum veto i wolną elekcję, wprowadziła dziedziczną monarchię oraz zakaz zawiązywania konfederacji. Zniosła podział na Koronę i Litwę. Naczelnym organem władzy miał być Sejm, zmniejszono role Senatu. Wzmocnione zostały rząd z królem oraz władza wykonawcza. Ustawa ta powstała pod wyraźnym wpływem idei, które zrodziły Konstytucje Stanów Zjednoczonych i francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela. Konstytucja polska uczyniła wielkie wyłomy w ustroju stanowym i wprowadziła Polskę na drogę postępu. Konstytucja 3 Maja została obalona w połowie 1792 r. wskutek agresji rosyjskiej i konfederacji targowickiej. O swoją wolność i prawa musieli Polacy walczyć przez wiele lat. Konstytucja 3 Maja stała się w tych latach symbolem wewnętrznych sił narodu, zdolnego do politycznego odrodzenia się. Paweł Andrejczuk, kl.2gB Media i inne zjawiska paranormalne
Zastanawialiście się, jakby tak nagle uciąć sobie pogawędkę z Szekspirem? Albo na sprawdzianie z historii ukradkiem spytać o datę rewolucji francuskiej samego Robespierre?


Co ciekawe istnieją ludzie, którzy twierdzą, że mają kontakt ze  zmarłymi bądź też istotami pozaziemskimi. Przykładem jest chociażby Blossom Goodchild, Australijka twierdząca, że od 21 sierpnia 2008 roku otrzymała wiadomość od istot z kosmosu, nazywających się Federacją Światła. Przepowiedziała, że począwszy od 14 października, przez trzy dni na niebie widoczny będzie statek kosmiczny. Niestety (swoją drogą ciekawe dlaczego?) nie pojawił się. 16 paździer-nika 2008 opublikowała w serwisie YouTube oświadczenie, w którym bardzo przepraszała, tłumacząc, iż "nie potrafi" wytłumaczyć dlaczego Federacja Światła nie ukazała się "skoro powiedzieli jej, iż są w stanie tego dokonać". Jednym z umiejętności medium jest wydzielanie ektoplazmy – substancji, z której wg Charlse’a Richet’a zbudowane są duchy. Materiał ten wychodził z jej ust, nosa i uszu. W pierwszym przypadku łatwo stwierdzić, że mogła być to połknięta przez medium przed seansem chusteczka. Gorzej już z uszami i nosem – jak naukowo wytłumaczyć takie zdarzenie? Media często posiadają też inne paranormalne zdolności, jak chociażby lewitacja czy telekineza. Niestety, rzadko udaje się im dokonać prezentacji przy świadkach. Z paroma wyjątkami – jak np. święty Józef z Copertino albo ojciec Pio. Podobne zdolności posiadał Subbayah Pullavar, jogin, który 6 lipca 1936 roku lewitował przy 150 świadkach. Przypadek dziewczyny obdarzonej telekinetycznymi zdolnościami opisał Stephen King w swojej pierwszej książce „Carrie” – gorąco polecam. Główna bohaterka podczas balu wiosennego wpada w szał i wymordowuje pół miasteczka. Mało straszny horror, ale za to znakomita powieść psychologiczna. Zdolności paranor-malne przypisuje się też szamanom, którzy, jak pisze Cejrowski w „Rio Anconda”, potrafią przewidywać niedaleką przyszłość, poddawać ludzi hipnozie, leczyć za pomocą nadnatural-nych sił oraz „wchodzić” duchem w zwierzęta – w tym czasie widzieć ich Morderstwo w czarnej czapce



oczami, słyszeć i czuć się jak one. Tradycja mediów – ówczesnych wyroczni - sięga starożytności. Najbardziej znana, grecka, znajdowała się w Delfach. Wyglądało to mniej więcej tak: odpowiednio wykształcona dziewczyna z jednej z arystokratycznych rodzin zasiadała na trójnogu, nafaszerowana środkami halucynogennymi. Towarzyszył jej korpus pisarzy, którzy układali w heksametrze odpowiedzi na zadawane przez ludzi pytania, które Pytia (nazwa stanowiska, nie imię) przekazywała bogom. Do jej upadku przyczyniło się przepowiednia dana Krezusowi, szykującemu się do wojny z Persami, mówiąca o zwycięstwie – przegrał. Niewątpliwie rozmowa z duchami byłaby niezapomnianym przeżyciem – gorzej z tą ektoplazmą. Kichasz - i tu nagle kilka metrów kwadratowych płótna pragnie się z Ciebie wydostać. Chociaż ten sprawdzian z historii… całkiem kusząca propozycja. Asia Kalemba, kl. 2gB Kolejny dzień. Kolejne szczęście bądź - ostatnio coraz częstsze u Ronalda - nieszczęście. Kolejne smutki i uświadamianie sobie, że Elisabeth już nie zobaczy. Nie ujrzy jej wielkich, błękitnych oczu przysłoniętych tysiącami czarnych rzęs. Ale czy to jest najgorsze? Nie porozmawia z nią już nigdy, nie wymieni z nią zdań, stwierdzeń, opinii, poglądów, wszystkiego… Kiedyś nawet gdy byli skłóceni, ona zawsze była; po prostu była obok. Po rozmowie z inspe-ktorem czuł się jeszcze bardziej przybity, nie mógł nawet myśleć, umiał tylko wspominać i czekać, na razie bezczynnie, mimo chęci rozwiązania zagadki. Jednak przesłuchanie dało mu powód, by dalej żyć. Błahy i niezbyt dobry, ale zawsze. Po prostu marzył, aby przytrzeć policjantowi nosa. Cały ich dialog polegał na pokazywaniu



własnych racji w każdej sprawie, dziedzinie, oprócz samego morderstwa. W tym byli zgodni: trzeba odnaleźć zabójcę. *** Muzyka dodawała całemu samobójstwu barw, jakby to był obraz, jeden z tych Rembrandta, który tak niezwykle oddawał cały nastrój. Albo Boscha, wszystko lekko karykaturalnie. Lub jeszcze Muncha. Jego obrazy trudniej opisać czymś innym niż wiersz, tak mi się przynajmniej wydaje. On (tak, On) skoczył do pełnego mułu jeziora, w którym był zakaz pływania. Skoczył, a melodia wchodziła każdemu pod skórę, jakby znaleźli się w innym świecie, bez żadnych zobowiązań. Delikatne nuty robiły się coraz wyraźniejsze, coraz mocniejsze aż kobieta w czerni usłyszała plusk. Plusk i nic więcej. Nic potem. Koniec. Wstała, szurając krzesłem. Dla innych dźwięk, który właśnie usłyszeli nie był niczym dziwnym. Często turyści chcący się popisać, skakali do pobliskiego bajorka. Lecz ona już za dużo razy słyszała podobny plusk. I nigdy nie poszła zobaczyć, co się stało. Wiedziała, że za każdym razem popełnia błąd. I nie mogła sobie tego darować. Wiatr rozwiał jej czarne, bujne włosy. Po raz pierwszy od tylu lat… Ruszyła w stronę pomostu. Nie myliła się. Jak zwykle zresztą. Jego ciało osuwało się na dno. Jeszcze żył. - Niech ktoś tu przybiegnie!- Krzyk ledwo przeszedł jej przez gardło.- Błagam, niech ktoś mu pomoże! *** Brukowaną uliczką leżącą nieopodal baru, w którym ostatnimi czasy zwykł się upijać Ronald, szedł policjant. W granatowym mundurze. Z czapką opadającą na marszczące się czoło. W ręku trzymał najnowszą gazetę. Z kondolencjami: „Z powodu utraty ukochanej, chcielibyśmy złożyć naszemu przyjacielowi Ronaldowi Lindseyowi najszczersze wyrazy współczucia. Koledzy z Teatru”. Skądś pamiętał Rona. Ciekawa postać. Z jednej strony dobry, ciekawy, inteligentny i kochający człowiek, a z drugiej mroczny, nieprzewidy-walny. Możnaby nazwać go człowiekiem skomplikowanym, ale nie za bardzo to tu pasowało. Zawsze był inny… *** W czerwonej budce telefonicznej rozległ się krzyk, przemieszany z płaczem. - Błagam niech ktoś tu w końcu przyjedzie!- kobieta w czerni nie mogła już nic więcej dodać. - Ale kto mówi?- rozległ się głos w słuchawce.- Kto mówi?! - Głos przybrał na sile, lecz pani się rozłączyła, rzuciła słuchawką i pobiegła w swych wielkich butach uliczką ciągnącą się wzdłuż jeziora. Ola Wójtowicz, kl. 1gA Majówka
Wiosna już w pełni, długi weekend majowy przed nami. Na pewno niektórzy z Was wyjadą gdzieś na wycieczkę, ale dla tych, którzy nie mają jeszcze planu, spróbuję zaproponować coś ciekawego.


Pierwszą propozycją jest spływ Małą Panwią. Ten dopływ Odry jest zupełnie przez nas niedocenianym miejscem, gdzie można fantastycznie spędzić czas na łonie natury. Podczas spływu, można zaobserwować ciekawe formy erozyjne stworzone przez nurt rzeki, polodowcowe głazy narzutowe (z których jeden ma średnicę 716 cm i jest uznanyza pomnik przyrody), oraz rzadkie okazy flory i fauny. Można znaleźć tam choćby tojeść bukietową z ładnymi, żółtymi kwiatami, spotkać wydrę lub przy odrobinie szczęścia także bobra. Warto zwrócić także uwagę na zabytkowy most kamienny z XVIII wieku w okolicach Krasiejowa. Najciekawszym odcinkiem do spływu jest Zawadzkie – Kolonowskie. Dla chętnych polecam stronę internetową, na której można wynająć profesjonalny sprzęt kajakarski –  www.talentkajaki.pl Miłośnikom rocka, bluesa czy metalu polecam Thanks Jimi Festival – bicie gitarowego rekordu Guinessa. Odbędzie się on na Rynku we Wrocławiu 1 maja o godzinie 11.00. O godzinie 17.00 na Wyspie Słodowej wystąpią gwiazdy polskiego i zagranicznego rocka – Dżem, TSA, Ray Wilson, Greg Koch Band i inni. Świetna zabawa i dobra muzyka gwarantowane - www.heyjoe.pl Fanów fotografii chciałbym zaprosić na wystawę fotografii Oli Kozołub pt. „Teraz Weronika”. Artystka pokaże całkiem nowe i ciekawsze zdjęcia. Na fotografiach debiutuje nowa modelka Oli – Weronika Liskowska. Na wystawie obejrzymy też zdjęcia ojca Oli, Artura Kozołuba pt. „Moje Uroczyska”. Zapowiada się wspaniała, rodzinna wystawa, która rozpocznie się 7 maja o godzinie 18.00 i trwać będzie do 21 maja. Serdecznie zapraszam. Tymczasem kończę już majowy niezbędnik. Życzę wszystkim miłego i ciekawego weekendu. Do zobaczenia! Łukasz Mielczarek, kl. 2 gB Piknik na skraju drogi
Powieść science fiction braci Strugackich przez blisko 40 lat nie straciła na ważności


Ta książka rzeczywiście jest o pikniku, takim jak wiele innych. Urządzonym gdzieś na uboczu, a potem opuszczonym. Zostają śmieci, które dla zwierząt wydają się intrygujące, choć jeszcze ich nie rozumieją. Niektóre z pozostałości są przydatne, inne powodują nieszczęście. W tej powieści występuje tylko zamiana ról – ludzie są zwierzętami, a piknikowiczami nieznani kosmici. Akcja „Pikniku” obraca się wokół tajemniczego zdarzenia – Lądowania. Pewnego dnia na naszej planecie w sześciu miejscach wylądowali niezidentyfikowani kosmici. Nie nawiązali kontaktu ani nie okazali wrogości. Równie szybko, jak się zjawili, tak odlecieli. Pozostawili za sobą miejsca nazywane Strefami, pełne niewyjaśnionych anomalii i „śmieci” o właściwościach, których współczesna nauka nie pojmuje. Członkowie Międzynarodowego Instytutu Cywilizacji Pozaziemskich wysyłają swoich ludzi w poszukiwaniu cennych znalezisk, które potem badają. Jednocześnie tzw. stalkerzy nielegalnie penetrują Strefę, niejednokrotnie tracąc życie. Głównym bohaterem jest jeden z nich, Red Shoehart. Książka jest nie tylko oryginalnym pomysłem, przełamującym schematy science fiction, ale też porusza wiele ważnych tematów. Przede wszystkim stawia pytanie: Czym jest ludzkość? Widzimy w niej ludzi, których to zdarzenie



na pozór zmieniło. W gruncie rzeczy dalej pozostają tacy sami. Wciąż czują, troszczą się o rodziny, są bezwzględni, chciwi i żądni sławy. Bohaterowie stają przed licznymi dylematami, które nie zawsze da się dobrze rozwiązać Powieść jest tak wyjątkowa, że trudno zaliczyć ją do jakiegoś konkretnego nurtu fantastyki naukowej. Łączy w sobie zarówno porywającą akcję, ciekawą fabułę, jak i niemało treści. Niecałe dwieście stron skłania do przemyśleń i pokazuje, że w tym gatunku dalej można stworzyć coś odkrywczego. Arkadij i Borys Strugaccy to najpopularniejsi rosyjscy pisarze science fiction. Do klasyki światowej fantastki zapisali się takimi utworami, jak „Trudno być bogiem”(1963), „Poniedziałek zaczyna się w sobotę” (1965), „Przenicowany świat” (1969), „Żuk w mrowisku” (1979) i „Piknik na skraju drogi” (1972). Właśnie ta ostatnia skłoniła mnie do sięgnięcia po książki Strugackich. Czytało się ją szybko, każda strona wciągała. W 1979 roku na podstawie „Pikniku” Andrzej Tarkowski nakręcił film „STALKER”. Stworzono też gry oparte na tych dziełach, których akcja toczy się w Czarnobylu. Godną uwagi ciekawostką jest, że po katastrofie atomowej w 1986 roku penetrujących ruiny czarnobylskiej elektrowni także nazywano stalkerami. „Piknik na skraju drogi” jest doskonałą lekturą dla wszystkich lubiących inteligentną fantastykę, a dla prawdziwych miłośników pozycją obowiązkową. Mimo że nie dostał żadnej ważniejszej nagrody, jest to ważna powieść dla gatunku science fiction. Krzysiek Matkowski, kl. 2gB OCZAMI ŻÓŁTODZIOBA
Wiosna, ach to ty! Zrobiło się już na tyle ciepło, że zaczynam odczuwać niekiedy naglącą potrzebę zrzucenia z siebie pancernego jesiennego płaszczyka i wydać troszkę tych zbędnych moniaków w jakiejś Dolce Vicie, co to ją codziennie mijam.


Nie koło niej, właściwie, bo tylko ją widzę, i jeszcze ani razu nie udało mi się umiejętnie zboczyć (proszę bez zbędnych i niestosownych skojarzeń, jakie niektórzy wciąż miewają) w jej stronę, tak, bym nie czuła się winna podczas spożywania obiadu. Spożywanie obiadu (i innych rzeczy) jest oczywiście czynnością obowiązkową. Ogólnie, konsumowanie rozmaitych potraw i niepotraw, nadających lub nienadających się do konsumpcji, powody przeróżne, to coś, czemu za mało poświęca się czasu w życiu codziennym i niecodziennym, bo na przykład cotygodniowym albo comiesięcznym (jak "Twist"). Wyobraźcie sobie na przykład taką scenkę: po ciężkim dniu pracy robotnik przyjeżdża do domu, od progu dysząc i śliniąc się jak mops i mając w głowie tylko jedną myśl, a mianowicie "Jeść!" Myśl tę kulturalnie wyraża swej żonie, zaczytanej w Gazecie Wyborczej "Jeść!". Żona tymczasem, zamiast zrozumieć tę potrzebę, obraża się niemożliwie, odkłada Wyborczą na bok (szok), a nawet ją składa na pół (ogólne niezrozumienie) i, popełniając tym samym gigantyczny nietakt, nie popisuje się znajomością męskich potrzeb i mówi "A ty mi nawet dzień dobry nie powiesz? Co to jest? Do czego to dochodzi? Ja tu czekam, martwię się, nie wiem, gdzie się szlajasz, a ty wchodzisz do domu i wołasz "Jeść"? Oczekujesz, że ja ci to jeść zrobię? Poza tym, jest już o Boże po  dwudziestej, a po osiemnastej nie powinno się jeść, aby utrzymać dobrą formę, do której ci  Franiu, daleko". Zrezygnowany Franio wzrusza ramionami, a potem, pod osłoną nocy, wymyka się do lodówki i pochłania sobie w spokoju kilo żółtego sera. Widzicie, do czego może dojść, i jak zdesperowany może być człowiek, żeby budzić się o pierwszej i grzebać w lodówce po ser. Dowodzi to teorii, że Polak jak głodny, to zły, bo musicie wiedzieć, że Franio nie cierpi sera i w ogóle przetworów mlecznych pod postacią dowolną. Jest rzeczą ogólnie wiadomą, że przetwory mleczne bywają niebezpieczne (oraz że zamiast iść do szkoły jako obiecująca,



acz niegrzesząca urodą siedmiolatka, powinnam była zostać w domu i zająć się pisaniem wierszy, bo rymy to mi wychodzą krapkowickie, a nie częstochowskie) równie niebezpieczne, groźne, mroczne i w ogóle ZŁE jak jajka "prosto od kury" (dwa tygodnie temu) czy kiełbasa "świeża, smaczna i tania" (nieświeża, niesmaczna i nietania). Najlepiej rozpoznać to po smaku tudzież zapachu. Niekiedy jednak zmysły te zostają zaburzone poprzez zjawisko nazywane skrótowo żż  czyli po prostu "żądza żarcia" wyrazy kolokwialne (to takie ładne i powszechne słowo, "kolokwializm"), ale to im nie przeszkadza, bo są prawdziwe, prawdziwe jak ta dwója z matmy, i podobnie jak ona, nieuleczalne (lub niepoprawialne). Dwóje z matmy, i innych przedmiotów tego rodzaju, też bywają niebezpieczne, a już na pewno bywają mściwe. Ich mściwość polega na powtarzaniu się, nazywa się to efekt domina albo inaczej efekt ciasteczek - domina, bo jak się jedno popchnie, to reszta też, a ciasteczek, bo jak trafisz na dobre, to będziesz jadł tak długo, aż ci się to  co zjadłeś, nie zwróci z powrotem (celem zrobienia miejsca na więcej ;)). Dwóje natomiast z polskiego i podobnych bywają równie mściwe, tym razem jednak chodzi tu mi o efekt pęta kiełbasy (inna nazwa to paczka parówek) coś w rodzaju dwóch dwój za jeden sprawdzian. Niektórym się zdarza. Niektórzy ciężko na to pracują, inni pracują tak samo ciężko, żeby się tych dwój pozbyć, ale jak nam mówią reklamy gum, jedzenia bez miętowej Orbit trudno się pozbyć, ciasteczek i kiełbas w takim razie też. Na takie ciasteczka i kiełbasy to chyba nawet miętowa Orbit nie pomoże, chociaż trzeba próbować. Jak nie Orbit, to może Winterfresh, swego czasu znikający z ekranów, może dlatego, że Narnia przebiła popularnością Winterfreshowe lodowiska na szczęście twórcy gumy pogodzili się z tą porażką i zamiast na reklamy, stawiają raczej na jakość i, rzecz jasna, taniość, a to drugie łączy gumy z niektórymi wędlinami. Po tak smacznym artykule czas na chwilę refleksji, a dokładniej, przypomnienie sobie, kiedy jest poprawa testu, wrzucenie do ust całej paczki (tej z zamkiem) gumy do żucia i postanowienie sobie, że zostaniemy wegetarianami. Na diecie. Kasia Jaroszewicz, kl. 1gA Co słychać w sporcie?
Wiosna w sporcie to przede wszystkim finały Ligi Mistrzów i NBA. Piłkarskie rozgrywki rozstrzygną się w finale 22 maja w Madrycie. Zmierzą się w nim Bayern Monachium i Inter Mediolan.
Nowy Łosiu

Wyniki ostatnich półfinałów to Bayern Monachium kontra Olympique Lyon (1 0; 3 0) i Inter Mediolan kontra FC Barcelona (3 1; 0 1). Ciekawostką jest, że dotychczas wszystkie finały rozgrywano w środy, a tegoroczny odbędzie się w sobotę. Amerykańska koszykówka jest już w fazie playoff, ale do głównego finału jeszcze daleko. Niestety polska telewizja nie transmituje żadnego meczu z NBA. W sezonie 2010 Formuły 1 odbyły się cztery wyścigi: GP Bahrajnu, pierwsze miejsce F. Alonso (Ferrari); GP Australii, wygrał J. Button (McLaren), a Robert Kubica (pierwszy sezon w Renault) zajął drugie miejsce; GP Malezji, zwyciężył S. Vettel (Red Bull); GP Chin, jako pierwszy do mety dotarł J. Button (McLaren), a nasz rodak był piąty. 9 maja odbędzie się wyścig w Hiszpanii. Jak na razie w tabeli wyników króluje Jenson Button z dużą przewagą, dalej Nico Rosberg (Mercedes) i tuż za nim Fernando Alonso (Ferrari). Robert Kubica jest siódmy, natomiast jego kolega z zespołu, Witalij Pietrow dopiero dwunasty. Pierwsza piątka w klasyfikacji zespołów prezentuje się następująco: McLaren Mercedes, Ferrari, Red Bull, Mercedes Benz i Renault. Do końca sezonu jeszcze 15 wyścigów. Miejmy nadzieję, że nasz rodak będzie się spisywał przynajmniej tak dobrze, jak teraz. 25-go kwietnia odbyła się walka Tomasza Adamka z Chrisem Arreolą, w której Polak wygrał w dwunastu rundach na punkty. Wiadomo, że Polski bokser planuje kolejną walkę na 9 października, nie wiadomo jeszcze, kto będzie rywalem. Krzysiek Matkowski, kl. 2gB

Skład redakcji: Dagmara Gątkiewicz, Alexander Dulak, Paweł Andrejczuk, Kuba Gabryś, Asia Kalemba, Krzysztof Matkowski, Łukasz Mielczarek, Ola Wójtowicz, Katarzyna Jaroszewicz Opiekun: mgr Anna Szczęsna - Domagała

Trzeci Maj Maj - rocznica pięknych serc! Maj - rocznica wielkich myśli, Tym, co dawno przeminęli, Hołd składają, ci co przyszli. Choć przeminął dawno wiek, Dawne hasła się zmieniły, Orzeł począł nowy bieg Lecz z przeszłości czerpał siły. Z tych w ciemnościach jasnych chwil, Kiedy miłość pobratała W jedną całość Polski stany, Miłość ponad wszystko trwałą. Tym, co w Polsce dali myśl, Aby stworzyć cud majowy, Cześć z oddaniem złóżmy dziś, przed pamiątką chylać głowy. Michał Aret